Witam, wydaje mi się że teraz są czasy w których niektórzy ludzie nie są wstanie sobie poradzić bez pomocy urządzeń. Takim urządzeniem na pewno jest nawigacja GPS. Znam wielu ludzi którzy bez tej małej skrzyneczki nie są w stanie dojechać nawet do sąsiedniego miasta. Choćby droga była prosta jak z bicza strzelił to i tak są w stanie się zgubić. Nie jestem przeciwnikiem GPS'ów no ale naprawdę są pewne granice.
Kiedyś ludzie musieli radzić sobie bez takiego małego urządzonka. No i dawali jakoś radę. Były mapy no i w sumie dalej są, szczerze mówiąc jadąc w dłuższą podróż to niekoniecznie gps jest potrzebny, najbardziej przyda nam się w momencie kiedy jedziemy do obcego kraju lub wielkiego miasta wtedy możliwe że się nie zgubimy, choć i tak sygnał zawsze może się zgubić między wielkimi budynkami. No i ile było przypadków że nawigacja nawaliła i ktoś wylądował w jeziorze lub środku lasu. No właśnie tu widać jak bezgranicznie potrafimy urządzeniu, możemy na ślepo wierzyć w to co nie koniecznie jest prawdą. Zastanawiam się jak można nie zauważyć jeziora, to moim zdaniem jest bardzo dziwny przypadek.
Ale szczerze mówiąc to dzisiaj nawigacja jest wszędzie, w każdym sprzęcie. A jeżeli kupujemy nowy samochód to jest duże prawdopodobieństwo że GPS jest wbudowany w nasz samochód. Nawet w każdym nowym smartfonie jest nawigacja. Czyli jak widać jesteśmy otaczani przez te urządzenia. No ale jeszcze nie widziałem żeby wyparł staromodne mapy, do dzisiaj można jest spokojnie kupić. Na tym przykładzie widać jak coraz bardziej jesteśmy uzależnieni od nowoczesnej technologii.
sobota, 29 listopada 2014
czwartek, 27 listopada 2014
Portale społecznościowe, czyli przymus w internetcie
Witam, ogólnie zastanawia mnie fakt czy jesteśy w stanie żyć bez portali społecznościowych. Szczerze to praktycznie nie znam ludzi bez facebooka. Wszyscy go muszą posiadać, po go nie mieć to tak jakby nie żyć. Z takich portali możemy dowiedzieć się wszystkiego. No jedynymi osobami którzy nie mają konta w żadnym portalu społecznościowym są chyba moi dziadkowie, no ale oni nie korzystają z internetu. Dla nich bardziej sprawdza się staromodne plotkowanie pod sklepem i siedzenie w oknie podglądając sąsiadów.
Szczerze mówiąc to dzięki temu możemy dużo wiedzieć o życiu innych, bez żadnego problemu. Bo ludzie po prostu na takim facebooku, chętnie dzielą sie informacjami ze swojego życia. Robimy to bardzo chętnie, wrzucamy zdjęcia, piszemy co robimy z kim jesteśmy. Więc szczerze nie potrzeba tego by nas ktoś podglądał. O dawniej bardziej chroniliśmy swoje prywatne życie to teraz bardzo chętnie się nim dzielimy. No oczywiście facebook nie jest jedyny takich portali jest dużo więcej (instagram, twitter).
Moim zdaniem takie portale powstały z powodu naturalnej potrzeby człowieka na plotkowanie. Chcemy wiedzieć wszystko o innych, no ale w czasach ogólnego lenistwa możemy to robić bez ruszania się z domu. Jeszcze dzięki smartfonom możemy to zrobić w każdym momencie w którym mamy dostęp do sieci. Szczerze powiem że mam facebooka no i może nie korzystam z niego tak intensywnie ale praktycznie cały czas zostawiam go włączonego. W telefonie też go posiadam i za każdym razem gdy jadę autobusem i nie mam co robić wchodzę klikam przeglądam i już wiem co moi znajomi robią.
Ale jednak w dalszym ciągu ważniejsze dla mnie jest zobaczenie się z drugim człowiekiem, spotkanie się przy piwku lub kawce. Internet daje nam dużo możliwości doskonale o tym wiem, ale nie wolno z tym przesadzać. W Japonii i chinach mają z tym podobno już wielki problem, ponieważ młodzież jest tak uzależniona od internetu, że nie mogą bez niego żyć. Dlatego tam też już powstają szpitale leczenia takich uzależnień. Ja mam tylko nadzieje że u nas do takiej sytuacji nie dojdzie, trzeba pamiętać o rzeczach ważniejszych.
Szczerze mówiąc to dzięki temu możemy dużo wiedzieć o życiu innych, bez żadnego problemu. Bo ludzie po prostu na takim facebooku, chętnie dzielą sie informacjami ze swojego życia. Robimy to bardzo chętnie, wrzucamy zdjęcia, piszemy co robimy z kim jesteśmy. Więc szczerze nie potrzeba tego by nas ktoś podglądał. O dawniej bardziej chroniliśmy swoje prywatne życie to teraz bardzo chętnie się nim dzielimy. No oczywiście facebook nie jest jedyny takich portali jest dużo więcej (instagram, twitter).
Moim zdaniem takie portale powstały z powodu naturalnej potrzeby człowieka na plotkowanie. Chcemy wiedzieć wszystko o innych, no ale w czasach ogólnego lenistwa możemy to robić bez ruszania się z domu. Jeszcze dzięki smartfonom możemy to zrobić w każdym momencie w którym mamy dostęp do sieci. Szczerze powiem że mam facebooka no i może nie korzystam z niego tak intensywnie ale praktycznie cały czas zostawiam go włączonego. W telefonie też go posiadam i za każdym razem gdy jadę autobusem i nie mam co robić wchodzę klikam przeglądam i już wiem co moi znajomi robią.
Ale jednak w dalszym ciągu ważniejsze dla mnie jest zobaczenie się z drugim człowiekiem, spotkanie się przy piwku lub kawce. Internet daje nam dużo możliwości doskonale o tym wiem, ale nie wolno z tym przesadzać. W Japonii i chinach mają z tym podobno już wielki problem, ponieważ młodzież jest tak uzależniona od internetu, że nie mogą bez niego żyć. Dlatego tam też już powstają szpitale leczenia takich uzależnień. Ja mam tylko nadzieje że u nas do takiej sytuacji nie dojdzie, trzeba pamiętać o rzeczach ważniejszych.
wtorek, 25 listopada 2014
Konsola czy Pecet? Odwieczny dylemat.
Witam, przeglądając obrazki znowu natrafiłem na odwieczną wojnę. Czyli wojnę pomiędzy pecetowcami i konsolowcami. Jak zwykle dużo hejtów i tego co jest lepsze, no i jakie gry są na konsole a nie ma ich na komputer. Ci ludzie kłócą się już od dobrych kilku lat. No i w sumie każdy ma swoje racje. Są fakty które przemawiają za konsolą i są te które przemawiają za pc.
Grafiki w tym stylu przerobionych przez internautów jest mnóstwo. No i niektóre są bardzo kreatywne, to trzeba przyznać mistrzom internetu. No ale wracają co tematu. Konsole na pewno mają swoje plusy. Jednym z ważniejszych plusów, jest to że konsola jest tylko i wyłączenie do gier. Nie będzie problemu z instalacją i grą. Po prostu kupujemy w sklepie grę dla odpowiedniej konsoli instalujemy i gramy ile dusza zapragnie, mamy 100% pewność że będzie działać bez problemu. W przypadku PC jest trochę trudniej, bo po tym jak ją zainstalujemy to nie koniecznie może się bez problemy włączyć istnieje duże prawdopodobieństwo że możemy nie mieć sterowników lub programów wspomagających. Czasem może minąć nawet 30 minut nim pomyśle wszystko zrobimy. Komputer zresztą jest wielozadaniowy, robi wiele rzeczy na raz, nawet jak gramy. W momencie gdy konsola jest skupiona tylko na graniu.
Minusem natomiast konsoli jest cena gier, są niekiedy nawet dwukrotnie droższe niż te na PC. No więc jeżeli legalnie chcemy grać to na PC-cie pogramy w więcej tytułów. Choć u konsolowców moda i popularne jest wymienianie się grami po skończonym scenariuszu. U użytkowników komputerów nie zauważyłem tego na taką skale. Ważnym aspektem jest wydajność, no i tu PC bije na głowę konsole. Ale patrzymy też co ile wychodzi nowa karta graficzna i procesor? Gdzieś raz na rok. A natomiast konsola raz na 6-8 lat. W tym czasie komputery są w stanie zostawić w tyle konsole. No i plusem jest to że komputer można modyfikować, po przez dołożenie ramu lub zmianę karty graficznej. No w konsoli niestety tego nie dokonamy, jest to zwarta bryła.
A wracając to tematu ceny, no to śmiało mogę powiedzieć że konsola jest tańsza, bo za ok 2 tysiące mamy maszynę do gier. Natomiast komputer gamingowy z prawdziwego zdarzenia może kosztować nawet 15 tysięcy i więcej. No jest to niebotycznie większa suma, ale pamiętajmy że komputer to nie tylko sprzęt do gier. No i w sumie ostatnim aspektem na który zwróciłem uwagę to ekran, Bo na komputerze pracujemy zazwyczaj na mniejszych przekątnych, a konsole podłączamy do telewizora. No który jest dużo większy, bo jest w salonie i oglądamy na nim zazwyczaj filmy. A nie piszemy, jakbym miał tego posta pisać na ekranie 65 cali to by mnie chyba szlak trafił. A wzrok to dawno byłby u okulisty, no zawsze można podłączyć duży ekran pod komputer i przełączać. No ale komu by się chciała, przecież jesteśmy leniwymi istotami.
Szczerze mówiąc to ja jestem zdecydowanym zwolennikiem komputerów stacjonarnych, jeśli chcę sobie pograć na padzie to mogę podłączyć i grać. Nie jest to sprzęt przede wszystkim tylko do grania, można na nim robić wszystko. Więc w troszkę większej cenie mamy urządzenie które spokojnie zastąpi mi konsole i da dużo więcej.
Grafiki w tym stylu przerobionych przez internautów jest mnóstwo. No i niektóre są bardzo kreatywne, to trzeba przyznać mistrzom internetu. No ale wracają co tematu. Konsole na pewno mają swoje plusy. Jednym z ważniejszych plusów, jest to że konsola jest tylko i wyłączenie do gier. Nie będzie problemu z instalacją i grą. Po prostu kupujemy w sklepie grę dla odpowiedniej konsoli instalujemy i gramy ile dusza zapragnie, mamy 100% pewność że będzie działać bez problemu. W przypadku PC jest trochę trudniej, bo po tym jak ją zainstalujemy to nie koniecznie może się bez problemy włączyć istnieje duże prawdopodobieństwo że możemy nie mieć sterowników lub programów wspomagających. Czasem może minąć nawet 30 minut nim pomyśle wszystko zrobimy. Komputer zresztą jest wielozadaniowy, robi wiele rzeczy na raz, nawet jak gramy. W momencie gdy konsola jest skupiona tylko na graniu.
Minusem natomiast konsoli jest cena gier, są niekiedy nawet dwukrotnie droższe niż te na PC. No więc jeżeli legalnie chcemy grać to na PC-cie pogramy w więcej tytułów. Choć u konsolowców moda i popularne jest wymienianie się grami po skończonym scenariuszu. U użytkowników komputerów nie zauważyłem tego na taką skale. Ważnym aspektem jest wydajność, no i tu PC bije na głowę konsole. Ale patrzymy też co ile wychodzi nowa karta graficzna i procesor? Gdzieś raz na rok. A natomiast konsola raz na 6-8 lat. W tym czasie komputery są w stanie zostawić w tyle konsole. No i plusem jest to że komputer można modyfikować, po przez dołożenie ramu lub zmianę karty graficznej. No w konsoli niestety tego nie dokonamy, jest to zwarta bryła.
A wracając to tematu ceny, no to śmiało mogę powiedzieć że konsola jest tańsza, bo za ok 2 tysiące mamy maszynę do gier. Natomiast komputer gamingowy z prawdziwego zdarzenia może kosztować nawet 15 tysięcy i więcej. No jest to niebotycznie większa suma, ale pamiętajmy że komputer to nie tylko sprzęt do gier. No i w sumie ostatnim aspektem na który zwróciłem uwagę to ekran, Bo na komputerze pracujemy zazwyczaj na mniejszych przekątnych, a konsole podłączamy do telewizora. No który jest dużo większy, bo jest w salonie i oglądamy na nim zazwyczaj filmy. A nie piszemy, jakbym miał tego posta pisać na ekranie 65 cali to by mnie chyba szlak trafił. A wzrok to dawno byłby u okulisty, no zawsze można podłączyć duży ekran pod komputer i przełączać. No ale komu by się chciała, przecież jesteśmy leniwymi istotami.
Szczerze mówiąc to ja jestem zdecydowanym zwolennikiem komputerów stacjonarnych, jeśli chcę sobie pograć na padzie to mogę podłączyć i grać. Nie jest to sprzęt przede wszystkim tylko do grania, można na nim robić wszystko. Więc w troszkę większej cenie mamy urządzenie które spokojnie zastąpi mi konsole i da dużo więcej.
niedziela, 23 listopada 2014
Telewizja hybrydowa, czy ma sens?
Witam, oglądając dzisiaj telewizor. Szczerze mówiąc to rzadko to robię, zauważyłem reklamę tak zwanej telewizji hybrydowej. Czyli połączenia klasycznego telewizora i internetu. Jest to prosta idea, po prostu w sygnale telewizyjnym jest zawarta informacja o tym co ma być wyświetlane. Dzięki temu podczas oglądania telewizora możemy włączyć dodatkowe informacje pochodzące z internetu.
Jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo o ile mamy EPG i telegazetę w telewizorze. To połączenie telewizora i internetu jest o niebo lepsze. Ponieważ informacje do EPG i teletekstu muszą iść sygnałem antenowym razem z programami TV. Ma to swoje ograniczenia, nie możemy przesłać zbyt dużej ilości informacji. To jak wyżej wspominałem dla hybrydowej maszyny w sygnale TV wystarczy tylko informacja o kanale i co ma zostać odtworzone, później po naciśnięciu odpowiedniego przycisku możemy zobaczyć wszelakie informacje jakie dostawca danego kanału nam proponuje.
Szczerze to można powiedzieć że hybrydowa telewizja to taka bardzo rozbudowana telegazeta. Ma znacznie większe możliwości i szczerze przekonuje mnie. Jest to dobry krok. Lubie sobie poklikać i czuć jakąkolwiek kontrole (oczywiście mogę zmieniać kanały ciągle, ale wole mieć więcej bez ciągłego pstrykania ekranem). Dlatego częściej przesiaduje przed komputerem niż telewizorem, mogę wybierać sobie co chcę czytać lub oglądać. Więc taka rozbudowana telegazeta daje mi możliwość poczytania wszystkiego o filmie lub informacji o meczu który właśnie leci. Jest to o tyle wygodnie że nie muszę znać nazwy filmu ani kto z kim gra. Po prostu klik i mam wszystkie interesujące mnie informacje.
Jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo o ile mamy EPG i telegazetę w telewizorze. To połączenie telewizora i internetu jest o niebo lepsze. Ponieważ informacje do EPG i teletekstu muszą iść sygnałem antenowym razem z programami TV. Ma to swoje ograniczenia, nie możemy przesłać zbyt dużej ilości informacji. To jak wyżej wspominałem dla hybrydowej maszyny w sygnale TV wystarczy tylko informacja o kanale i co ma zostać odtworzone, później po naciśnięciu odpowiedniego przycisku możemy zobaczyć wszelakie informacje jakie dostawca danego kanału nam proponuje.
piątek, 21 listopada 2014
Aparat cyfrowy czy lustrzanka?
Witam, mój aparat ma już 6 lat więc powoli zastanawiam się nad wymianą i nurtuje mnie pytanie czy dołożyć trochę pieniędzy i kupić lustrzankę czy też nie. Na wstępie zaznaczam iż nie jestem profesjonalnym fotografem i aż tak się nie znam na robieniu zdjęć, dla mnie najlepszym trybem jest auto, choć czasem lubię pobawić się w innych. Nawet parę razy zdarzyło mi się w trybie 100% manualny. No i tutaj pytanie niby już jest rozstrzygnięte, no bo skoro nie robię zdjęć jako pasjonat to na pewno dla mnie jest zwykła cyfrówka. No moim zdaniem otóż nie, bo przecież lustrzanka może robić o niebo lepsze zdjęcia od zwykłego kompaktu.
O ile kiedyś sprawa była jasna bo kompaktowe cyfrówki były znacznie gorsze to teraz jest już trudniej. Bo powoli zaczynają dorównywać lustrzanką. Technologia nie stoi w miejscu, cały czas się rozwija. Teraz mały obiektyw w telefonie robi dużo lepsze zdjęcia niż aparat z przed 10 lat. No tak nadal lustrzanki robią lepsze zdjęcia, ale zwykły kowalski tego nie dostrzeże. No minusem kompaktu jest na pewno to że nie ma wymiennych obiektywów, więc posiada uśredniony dobry do wszystkiego. No właśnie, jak coś jest dobre do wszystkiego to jest wtedy nie najlepsze. No ale jak już wspominałem, zwykły zjadacz chleba taki jak ja nie ma wzroku sokoła i nie dostrzega aż tak różnic między zdjęciami.
Zaletą aparatów cyfrowych jest na pewno ich rozmiar, spokojnie mieszczą się do kieszeni ubrań, czego o lustrzance nie mogę powiedzieć. Niestety nie posiadam czarnej dziur w kieszenie do której mogę zmieścić wszystko. Więc to jest na plus, kolejną rzeczą jest wytrzymałość takich aparatów. Wiele modeli kompaktowych jest odporna na różne czynniki (upadek, woda). Dzięki temu spokojnie można je brać w miejsca w których niełatwo o upadek i zniszczenie sprzętu. No parametry są trochę gorszę, nie ma wymiennego obiektywu no i to wszystko. Jakość w obu przypadkach dla mnie jest mało zauważalna.
Szczerze to po napisaniu tego posta, myślę że w zupełności starczy mi zwykły aparat cyfrowy. Nie jestem jakimś specjalistą. Po prostu bawię się i dokumentuje różne chwile mojego życia. Jeśli kupiłbym droższą lustrzankę to nie miał bym ją gdzie nosić i bałbym się że ją zniszczę. A mając taki wytrzymały aparat spokojnie mogę szaleć.
O ile kiedyś sprawa była jasna bo kompaktowe cyfrówki były znacznie gorsze to teraz jest już trudniej. Bo powoli zaczynają dorównywać lustrzanką. Technologia nie stoi w miejscu, cały czas się rozwija. Teraz mały obiektyw w telefonie robi dużo lepsze zdjęcia niż aparat z przed 10 lat. No tak nadal lustrzanki robią lepsze zdjęcia, ale zwykły kowalski tego nie dostrzeże. No minusem kompaktu jest na pewno to że nie ma wymiennych obiektywów, więc posiada uśredniony dobry do wszystkiego. No właśnie, jak coś jest dobre do wszystkiego to jest wtedy nie najlepsze. No ale jak już wspominałem, zwykły zjadacz chleba taki jak ja nie ma wzroku sokoła i nie dostrzega aż tak różnic między zdjęciami.
Zaletą aparatów cyfrowych jest na pewno ich rozmiar, spokojnie mieszczą się do kieszeni ubrań, czego o lustrzance nie mogę powiedzieć. Niestety nie posiadam czarnej dziur w kieszenie do której mogę zmieścić wszystko. Więc to jest na plus, kolejną rzeczą jest wytrzymałość takich aparatów. Wiele modeli kompaktowych jest odporna na różne czynniki (upadek, woda). Dzięki temu spokojnie można je brać w miejsca w których niełatwo o upadek i zniszczenie sprzętu. No parametry są trochę gorszę, nie ma wymiennego obiektywu no i to wszystko. Jakość w obu przypadkach dla mnie jest mało zauważalna.
Szczerze to po napisaniu tego posta, myślę że w zupełności starczy mi zwykły aparat cyfrowy. Nie jestem jakimś specjalistą. Po prostu bawię się i dokumentuje różne chwile mojego życia. Jeśli kupiłbym droższą lustrzankę to nie miał bym ją gdzie nosić i bałbym się że ją zniszczę. A mając taki wytrzymały aparat spokojnie mogę szaleć.
środa, 19 listopada 2014
Odtwarzacze płyt, czy jeszcze potrzebne do telewizorów?
Witam, naszła mnie dziś myśl czy jeszcze potrzebne są DVD i Blu-ray. Będąc ostatnio w mieście zauważyłem były budynek po wypożyczalni płyt i kaset. Już zamknięty dobre 2 lata. Jeżeli nie ma już takiego miejsca gdzie można legalnie wypożyczyć płyty z filmami, to po co pod telewizorem skrzynka na płyty. Wypożyczalnie w wersji fizycznej upadają ponieważ, ludzie są leniwi, tak jak już wspominałem kiedyś nie chce nam się ruszać. Zrobimy wszystko żeby mnie zrobić i było nam łatwiej. Ale szczerze ma to swoje dobre strony, moim zdaniem dzięki temu mamy taki postęp technologiczny, jest to uwarunkowane jeszcze od innych aspektów naszej natury, no ale ten jest jednym z ważniejszych.
No dobrze to teraz czas na to jakie mamy alternatywy, najważniejszą z nich jest VOD (czyli viedo na życzenie). Ta opcja zastąpiła wypożyczanie filmów na dvd, teraz wystarczy że zapłacimy odpowiednią kwotę za wypożyczenie filmu (np.na tydzień) i możemy na swoim telewizorze oglądać film. Bez wychodzenia z domu i bez problemu z tym że zapomnimy o oddaniu filmu. Ważną rzeczą jest też cena, w vod jest ogólnie taniej, bo jako tako nie mamy fizycznego nośnika który może się zniszczyć, porysować. No i właśnie wynika z tego kolejna zaleta, nie zgubimy płyty. Nie musimy obawiać się żadnej kary.
No ale przecież są jeszcze seriale, co się stanie jeśli leci nasz ulubiony serial i my nie mamy czasu go obejrzeć? Wtedy jest potrzebna nagrywarka, żeby móc obejrzeć go później. No i są to wielutne bzdury, dziś nie jest to potrzebne. Spokojnie możemy każdy serial zobaczyć za darmo w internecie, nie musimy nawet o tym pamiętać żeby ustawić nagrywanie. Wystarczy tylko gdy nas najdzie ochota obejrzeć wybrany odcinek.
No jest jeszcze opcja C, niezbyt legalna no ale zawsze. Można zawsze ściągnąć wybrany film z internetu i nagrać na płytę. No i znowu, to wcale nie jest potrzebne, teraz każdy telewizor nawet najtańszy posiada wbudowane wejście USB i z pendrive możemy spokojnie oglądnąć film, bez potrzeby nagrywania płyty, a jak się nam znudzi to usuwamy film i nagrywamy od nowa.
Moim zdaniem dzisiaj coraz mniej są potrzebne odtwarzacze w wersji pudełka pod TV, większość filmów oglądamy raz czy dwa. Więc po co nam płyty jak możemy wypożyczyć sobie na tydzień. No chyba że ktoś jest wielkim fanem i lubi zbierać płyty to wtedy można używać odtwarzacza. Bo ta sterta płyt musi być przez coś odtwarzana.
No ale przecież są jeszcze seriale, co się stanie jeśli leci nasz ulubiony serial i my nie mamy czasu go obejrzeć? Wtedy jest potrzebna nagrywarka, żeby móc obejrzeć go później. No i są to wielutne bzdury, dziś nie jest to potrzebne. Spokojnie możemy każdy serial zobaczyć za darmo w internecie, nie musimy nawet o tym pamiętać żeby ustawić nagrywanie. Wystarczy tylko gdy nas najdzie ochota obejrzeć wybrany odcinek.
No jest jeszcze opcja C, niezbyt legalna no ale zawsze. Można zawsze ściągnąć wybrany film z internetu i nagrać na płytę. No i znowu, to wcale nie jest potrzebne, teraz każdy telewizor nawet najtańszy posiada wbudowane wejście USB i z pendrive możemy spokojnie oglądnąć film, bez potrzeby nagrywania płyty, a jak się nam znudzi to usuwamy film i nagrywamy od nowa.
Moim zdaniem dzisiaj coraz mniej są potrzebne odtwarzacze w wersji pudełka pod TV, większość filmów oglądamy raz czy dwa. Więc po co nam płyty jak możemy wypożyczyć sobie na tydzień. No chyba że ktoś jest wielkim fanem i lubi zbierać płyty to wtedy można używać odtwarzacza. Bo ta sterta płyt musi być przez coś odtwarzana.
poniedziałek, 17 listopada 2014
Komputer kwantowy, rewolucja?
Witam, po przeczytaniu artykułów o grafenie zastanowił mnie temat szybszych komputerów. No i tak natrafiłem na komputery kwantowe, które w teorii są szybsze od zwykłych z procesorami kwarcowymi. Nie jest to nowa koncepcja komputera, pierwsze obliczenia kwantowe pojawiły się już w 1995 r. Pisałem już o tym wcześniej, że możliwości komputerów kończą się szukamy nowych możliwości. Taką dają nam komputery które działają na kwantach, czyli informacje bitu przechowują w aktualnym stanie kwantowym.
Zacznę klasycznie czyli napiszę kilka pozytywnych cech takiego sprzętu, których niestety za dużo nie jest. Ważną zaletą takiego komputera jest to że bit może przyjmować 4 wartości, w komputerach kwantowych nazywa się to kubitem. Czyli teoretycznie daje to większą wydajność i szybkość. Komputery mogły by robić dużo bardziej skomplikowane operacje obliczeniowe, a co za tym idzie można by rozwiązać problemy z którymi nie radzą sobie nawet superkomputery.
No i przechodzimy do wad, jedną z nich jest na pewno cena takiego komputera, bo kosztuje on bagatela 10 mln dolarów. Więc jeszcze na pewno przez najbliższe ćwierć wieku nie zagości u nikogo w domu. Koleją wadą jest wielkość, te stację są ogromne. No wiem superkomputer też zajmuje dużo miejsca, ale to jest jednak bardzo dużo procesorów. Kolejną wadą jest to że takie komputery są mało odporne na zakłócenia z zewnątrz, nawet telefon komórkowy może zakłócić jego pracę. No i jeszcze ten komputer nie lubi ciepła, w środku musi być utrzymywana temperatura prawie zera bezwzględnego (ok. -273 stopnie Celsiusza). No i jeszcze jedna wada wynikająca z poprzedniej, to apetyt na energie elektryczną, takie chłodzenie wymaga dużej ilości prądu.
Ogólnie nie skreślam tych komputerów z listy rzeczy które mogą zagościć u nas w domu, no ale na to będziemy musieli jeszcze długo poczekać. Zastosowanie takich komputerów rodzi dużo problemów, jednym z nich jest też że programiści musieli by przystosować odpowiednio programy do wykorzystywania całego potencjału tych komputerów. Ale z każdą technologią jest tak że ją udoskalamy po to żeby była tańsza i bardziej dostępna dla zwykłego kowalskie. Może jak będę na emeryturze to będę mógł sobie kupić taki komputer do grania w minecrafta.
Zacznę klasycznie czyli napiszę kilka pozytywnych cech takiego sprzętu, których niestety za dużo nie jest. Ważną zaletą takiego komputera jest to że bit może przyjmować 4 wartości, w komputerach kwantowych nazywa się to kubitem. Czyli teoretycznie daje to większą wydajność i szybkość. Komputery mogły by robić dużo bardziej skomplikowane operacje obliczeniowe, a co za tym idzie można by rozwiązać problemy z którymi nie radzą sobie nawet superkomputery.
No i przechodzimy do wad, jedną z nich jest na pewno cena takiego komputera, bo kosztuje on bagatela 10 mln dolarów. Więc jeszcze na pewno przez najbliższe ćwierć wieku nie zagości u nikogo w domu. Koleją wadą jest wielkość, te stację są ogromne. No wiem superkomputer też zajmuje dużo miejsca, ale to jest jednak bardzo dużo procesorów. Kolejną wadą jest to że takie komputery są mało odporne na zakłócenia z zewnątrz, nawet telefon komórkowy może zakłócić jego pracę. No i jeszcze ten komputer nie lubi ciepła, w środku musi być utrzymywana temperatura prawie zera bezwzględnego (ok. -273 stopnie Celsiusza). No i jeszcze jedna wada wynikająca z poprzedniej, to apetyt na energie elektryczną, takie chłodzenie wymaga dużej ilości prądu.
Ogólnie nie skreślam tych komputerów z listy rzeczy które mogą zagościć u nas w domu, no ale na to będziemy musieli jeszcze długo poczekać. Zastosowanie takich komputerów rodzi dużo problemów, jednym z nich jest też że programiści musieli by przystosować odpowiednio programy do wykorzystywania całego potencjału tych komputerów. Ale z każdą technologią jest tak że ją udoskalamy po to żeby była tańsza i bardziej dostępna dla zwykłego kowalskie. Może jak będę na emeryturze to będę mógł sobie kupić taki komputer do grania w minecrafta.
sobota, 15 listopada 2014
Chmura, czyli dysk twardy na odległość.
Witam, dziś zastawiałem się nad głośnym już tematem tzw. chmury.
Czyli wynajętego miejsca na dysku znajdującym się w serwerowni. W
dzisiejszych czasach staje się coraz bardziej popularny, bo zamiast
kupować cały duży dysk o pojemności 1 Tb, to możemy kupić sobie np.
20gb. Ale ostatnio zauważyłem tendencje do wciskania klientom tego
nierozwiązania. Jest to ciekawa alternatywa, no ale jak wszystko ma
swoje wady i zalety. Ale może tradycyjnie zacznę od zalet takiego
rozwiązania.
Jak już wyżej pisałem zaletą jest na pewno to że kupujemy tyle miejsca ile potrzebujemy, a nie duży dysk twardy. Na pewno kolejną wielką zaletą tego rozwiązania jest dostęp w każdym miejscu na świecie, jest to zaletą pod tym względem że nie musimy ze sobą nosić żadnego dysko ani pendrive. No i na pewno nie zapomnimy go wziąć ze sobą (No chyba że zapomnimy jakie jest hasło). No i dzięki temu możliwa jest synchronizacja danych na naszych urządzeniach, możemy mieć to samo zarówno na PC'cie jak i na smartfonie.
Dobra już koniec zalet, teraz czas na wady. A powiem, że wirtualny dysk twardy ma ich nie mało. Pierwszą z nich jest na pewno prędkość przesyłu danych uzależniona od naszego łącza internetowego. Czyli na pewno nie będzie tak szybki jak klasyczny dysk HDD w obudowie komputera. Kolejną wadą jest to że może wystąpić sytuacja awarii w serwerowni no i wtedy mamy problem bo nie mamy dostępu do swoich danych, zdarza się to rzadko no ale jednak. W sumie to można powiedzieć że dysk twardy w komputerze też może ulec awarii, ale moim zdaniem i tak jest łatwiej odzyskać dane. Kolejną wadą jest to na pewno, że łatwiej uzyskać dostęp do takiego osobą postronnym. Doskonale było to widać gdy z dysków icould, które są podobno zabezpieczone tak że nie da się do nich włamać, wyciekły nagie zdjęcia gwiazd. Nie ma idealnych zabezpieczeń. No i jeszcze została cena, bo 100gb kosztuje około 40$/rok. Czyli kupując za 500zł dobrej dysk 2 Tb, mamy dużo więcej miejsca a koszt zwraca się bardzo szybko.
Moim zdaniem te dyski nie są takim świetnym rozwiązaniem jak mówią. Dla mnie te rozwiązanie nie jest dobre, zdecydowanie wolę klasyczne pendrive lub dyski. W ten sposób jest dobry jeżeli chcemy wymieniać się danymi z ludźmi na drugim końcu świata, ale jeżeli i tak gdzie jadę to mogę ze sobą wziąć pendrive który nie zajmuje wiele miejsca w kieszeni. No i przede wszystkim są duże szybsze od dysków wirtualnych.
Jak już wyżej pisałem zaletą jest na pewno to że kupujemy tyle miejsca ile potrzebujemy, a nie duży dysk twardy. Na pewno kolejną wielką zaletą tego rozwiązania jest dostęp w każdym miejscu na świecie, jest to zaletą pod tym względem że nie musimy ze sobą nosić żadnego dysko ani pendrive. No i na pewno nie zapomnimy go wziąć ze sobą (No chyba że zapomnimy jakie jest hasło). No i dzięki temu możliwa jest synchronizacja danych na naszych urządzeniach, możemy mieć to samo zarówno na PC'cie jak i na smartfonie.
Dobra już koniec zalet, teraz czas na wady. A powiem, że wirtualny dysk twardy ma ich nie mało. Pierwszą z nich jest na pewno prędkość przesyłu danych uzależniona od naszego łącza internetowego. Czyli na pewno nie będzie tak szybki jak klasyczny dysk HDD w obudowie komputera. Kolejną wadą jest to że może wystąpić sytuacja awarii w serwerowni no i wtedy mamy problem bo nie mamy dostępu do swoich danych, zdarza się to rzadko no ale jednak. W sumie to można powiedzieć że dysk twardy w komputerze też może ulec awarii, ale moim zdaniem i tak jest łatwiej odzyskać dane. Kolejną wadą jest to na pewno, że łatwiej uzyskać dostęp do takiego osobą postronnym. Doskonale było to widać gdy z dysków icould, które są podobno zabezpieczone tak że nie da się do nich włamać, wyciekły nagie zdjęcia gwiazd. Nie ma idealnych zabezpieczeń. No i jeszcze została cena, bo 100gb kosztuje około 40$/rok. Czyli kupując za 500zł dobrej dysk 2 Tb, mamy dużo więcej miejsca a koszt zwraca się bardzo szybko.
Moim zdaniem te dyski nie są takim świetnym rozwiązaniem jak mówią. Dla mnie te rozwiązanie nie jest dobre, zdecydowanie wolę klasyczne pendrive lub dyski. W ten sposób jest dobry jeżeli chcemy wymieniać się danymi z ludźmi na drugim końcu świata, ale jeżeli i tak gdzie jadę to mogę ze sobą wziąć pendrive który nie zajmuje wiele miejsca w kieszeni. No i przede wszystkim są duże szybsze od dysków wirtualnych.
czwartek, 13 listopada 2014
Grafen, wielka nadzieja dla elektroniki.
Witam, patrzyłem na procesory i na nowe dziecko intela które wyjdzie w przyszłym roku, jest to układ krzemowy no ale o litografii 14nm. No i widzę że powoli zbliżmy się do kresu możliwości tego materiału, bo nie można przekroczyć wielkości pojedyńczego atomu. No i co wtedy? No na pewno nie poprzestaniemy i przerzucimy się na inny materiał. Tym materiałem jest grafen. Ma on dużo większe możliwości niż krzem. Ale może najpierw przedstawie głownego bohatera tego wpisu.
Otóż grafen jest to pochodna najważniejszego pierwiastka na ziemi czyli węgla. Wygląda jak sześciokąt i jest płaski jak ściana. Ma grubość jednego atomu. Ogólnie uważam go za materiał przyszłości, ma on bardzo duże zastosowania. Jest bardzo dobrym przewodnikiem ciepła, jest również wytrzymały i lekki. A przed wszystkim znacznie szybszy od krzemu. IBM zbudował tranzystor z grafenu w litografii 240nm i taktowaniu 100Ghz. Czyli zacznie większy od dzisiejszych krzemowych i do tego znacznie szybszy chciałbym mieć komputer z procesorem o takim taktowaniu.
Kolejnym ważnym zastosowaniem grafenu jest przechowywanie energii. W tej kategorii nie ma sobie równych i możliwe że to on przyczyni się do rozwoju aut elektrycznych. Baterie zrobione z tego materiału mają nie dość że większą pojemność to mogą ładować się bardzo szybko. Naszego smartfona można by naładować w parę sekund. Szczerze było by przepięknie, tylko bym przyłożył telefon do ładowarki i już.
Grafen ma wiele funkcji, możliwe że za niedługo będzie wszędzie. Jest on materiałem na miarę naszych czasów. Tylko właśnie nie wolno mówić hop zanim się nie podskoczy. I oby nie było tak z grafenem, bo pokładamy w nim wielkie nadzieje, ale oby nie na próżno. Bo właśnie podobno jak coś jest uniwersalne i do wszystkiego, to niekoniecznie jest to dobrem.
Otóż grafen jest to pochodna najważniejszego pierwiastka na ziemi czyli węgla. Wygląda jak sześciokąt i jest płaski jak ściana. Ma grubość jednego atomu. Ogólnie uważam go za materiał przyszłości, ma on bardzo duże zastosowania. Jest bardzo dobrym przewodnikiem ciepła, jest również wytrzymały i lekki. A przed wszystkim znacznie szybszy od krzemu. IBM zbudował tranzystor z grafenu w litografii 240nm i taktowaniu 100Ghz. Czyli zacznie większy od dzisiejszych krzemowych i do tego znacznie szybszy chciałbym mieć komputer z procesorem o takim taktowaniu.
Kolejnym ważnym zastosowaniem grafenu jest przechowywanie energii. W tej kategorii nie ma sobie równych i możliwe że to on przyczyni się do rozwoju aut elektrycznych. Baterie zrobione z tego materiału mają nie dość że większą pojemność to mogą ładować się bardzo szybko. Naszego smartfona można by naładować w parę sekund. Szczerze było by przepięknie, tylko bym przyłożył telefon do ładowarki i już.
Grafen ma wiele funkcji, możliwe że za niedługo będzie wszędzie. Jest on materiałem na miarę naszych czasów. Tylko właśnie nie wolno mówić hop zanim się nie podskoczy. I oby nie było tak z grafenem, bo pokładamy w nim wielkie nadzieje, ale oby nie na próżno. Bo właśnie podobno jak coś jest uniwersalne i do wszystkiego, to niekoniecznie jest to dobrem.
wtorek, 11 listopada 2014
Niewypały technologiczne, nowe nie zawsze znaczy lepsze cz.II
Witam, to kolejny post z serii niewypałów technologicznych. Tym razem zastanawiam się na zastosowaniem czytników linii papilarnych w różnych sprzętach i urządzeniach. No choć w sumie może jest to bardzo dobre zabezpieczenie, bo przecież linie papilarne każdy ma jedyne w swoim rodzaju, no więc dlaczego nie stały się popularne? No pewnie największą wadą jest długi czas oczekiwania na odczytanie linii papilarnych. W tym czasie co muszę przejechać palcem po czytniku mogę spokojnie wpisać 20 znakowe hasło.
Zacznę może od laptopów, no szczerze mam tą opcje i rzadko z niej korzystam. Zbyt długo muszę czekać na zalogowanie się, hasło wpisuje dużo szybciej. Jest też opcja żebym w ten sposób wpisywał hasła, no ale po co? Na sklerozę jeszcze nie cierpię więc swoje hasła pamiętam. No może ochroniło by mnie to przed keylogerami, ale mam dobrego antywirusa. To w zupełności wystarcza.
No ale przecież komputery to nie jedyne urządzenia z tego typem zabezpieczania, są jeszcze zastosowane w smartfonach takich jak Iphone. No i tutaj widzę już większą słuszność w zastosowaniu takiej opcji, no ale znowu słyszałem że użytkownicy z tej opcji aż tak chętnie nie korzystają, dużo bardziej wolą wstukać kombinację liczb. Czas tutaj liczy się wszędzie, dużo szybciej można wstukać kombinacje liczb. No i w sumie stukanie jest wygodniejsze, przytrzymywanie palca na przycisku jakoś nie za bardzo do mnie przemawia.
Słuszne zastosowanie tej technologi widzę w zamkach, jest to idealne rozwiązanie można wszystkich domowników dodać do bazy. Nikt nie musi nosić kluczy. Na pewno ich nie zgubi i nikt nie ukradnie. Bo odcinanie palca wymaga jednak więcej czasu niż sięgnięcie przez złodzieja do kieszeni po klucz. No i czas tutaj jest zbliżony a nawet krótszy, bo najpierw szukamy klucz, następnie wyciągamy, wkładamy do klamki, przekręcamy. A tu tylko przykładamy palec i koniec.
Zacznę może od laptopów, no szczerze mam tą opcje i rzadko z niej korzystam. Zbyt długo muszę czekać na zalogowanie się, hasło wpisuje dużo szybciej. Jest też opcja żebym w ten sposób wpisywał hasła, no ale po co? Na sklerozę jeszcze nie cierpię więc swoje hasła pamiętam. No może ochroniło by mnie to przed keylogerami, ale mam dobrego antywirusa. To w zupełności wystarcza.
No ale przecież komputery to nie jedyne urządzenia z tego typem zabezpieczania, są jeszcze zastosowane w smartfonach takich jak Iphone. No i tutaj widzę już większą słuszność w zastosowaniu takiej opcji, no ale znowu słyszałem że użytkownicy z tej opcji aż tak chętnie nie korzystają, dużo bardziej wolą wstukać kombinację liczb. Czas tutaj liczy się wszędzie, dużo szybciej można wstukać kombinacje liczb. No i w sumie stukanie jest wygodniejsze, przytrzymywanie palca na przycisku jakoś nie za bardzo do mnie przemawia.
Słuszne zastosowanie tej technologi widzę w zamkach, jest to idealne rozwiązanie można wszystkich domowników dodać do bazy. Nikt nie musi nosić kluczy. Na pewno ich nie zgubi i nikt nie ukradnie. Bo odcinanie palca wymaga jednak więcej czasu niż sięgnięcie przez złodzieja do kieszeni po klucz. No i czas tutaj jest zbliżony a nawet krótszy, bo najpierw szukamy klucz, następnie wyciągamy, wkładamy do klamki, przekręcamy. A tu tylko przykładamy palec i koniec.
niedziela, 9 listopada 2014
Przewody, w dzisiejszych czasach mniej potrzebne.
Witam, zastanawia mnie czy w dzisiejszych czasach są potrzebne jeszcze kable. No na pewno nie chodzi mi o kable zasilające tylko o te przesyłające dane. Zacznijmy od tego że ludzie są bardzo wygodni. Szczerze nie lubimy ciągnąć kilometrów kabli, ani celować końcówką do dziury. Dużo łatwiej jest kliknąć na przycisku i przesyłać dane. W ostatnich czasach nastąpił duży rozwój technologii bezprzewodowych, prędkości przesyłu danych są już dużo większe. Pamiętam jeszcze czasy z irdą (podczerwienią), telefony musiały być przyłożone do siebie i nie wolno było ich ruszczyć a prędkość była niewielka.
Zacznę od technologii która w telefonach przetrwała długo, przeżyła swoją ewolucje i funkcjonuje do dziś nie w różnych urządzeniach. A jest nią dobrze znany wszystkim Bluetooth. Pojawił się dawno i wyparł irdę, no ale był znacznie od niej szybszy i wygodniejszy. Nie trzeba było trzymać użadzeń blisko siebie odpowiednio skierowanych. Teraz ta technologia jest bardzo popularna, jest w prawie każdym urządzeniu od laptopa po kolumny głośnikowe i słuchawki. Bluetooth ma bardzo dobrą prędkość (5mb/s) i zasięg do 100 metrów. W zupełności to wystarcza. No nie jest to samo co kabel no ale zapewne jest do dużo wygodniejsze. A najbardziej to dla słuchawek i głośników, rozkładając kino domowe w domu nie musimy po pokoju ciągnąć kabli do wzmacniacza. Wystarczy gniazdko z prądem.
Teraz technologia bezprzewodowa bez której nie moglibyśmy żyć, czyli wszechobecny wifi. Jest teraz w każdym miejscu, gdziekolwiek jestem na mieście widzę znaczek że jestem w jakieś sieci. Wifi jest bardzo popularne, każdy telefon je ma i nie tylko nawet telewizory, tunery satelitarne i inne różne rzeczy. No i znowu wszystko przez wygodę, teraz wszystko musi być podłączone do sieci. Nie wiem jakby to wyglądało gdyby musielibyśmy podłączać swojego smartfona do jakieś pochodnej rj45. Wifi ma w miarę duży zasięg i szybki przesył danych. Teoretyczny do 300mbit/s to bardzo dużo.
No i najnowsza technologia bezprzewodowa, zbliżeniowa. Stosowana wyłącznie w smartfonach. W sumie to ona bardziej wspomaga bluetooth w telefonach. Nie ma wielkiego zasięgu bo trzeba przyłożyć urządzenie. No ale dzięki temu błyskawicznie parujemy swoje sprzęty. Dzięki temu możemy też używać telefonu jako zbliżeniowej karty. No i błyskawicznie możemy przesyłać pliki między smartfonami z tą funkcją po przez zbliżenie ich do siebie (Prawie jak irda, ale znacznie szybsza i wygodniejsza). Moim zdaniem technologie bezprzewodowe mają duże szanse rozwoju ze względu na nasze lenistwo, no ale nie ma opcji żeby dorównały kablom. Bo przecież w kablach nie mamy takich zakłóceń jak w powietrzu, możemy je oekranować. A drugą rzeczą jest znacznie wyższe transfery przesyłu.
Zacznę od technologii która w telefonach przetrwała długo, przeżyła swoją ewolucje i funkcjonuje do dziś nie w różnych urządzeniach. A jest nią dobrze znany wszystkim Bluetooth. Pojawił się dawno i wyparł irdę, no ale był znacznie od niej szybszy i wygodniejszy. Nie trzeba było trzymać użadzeń blisko siebie odpowiednio skierowanych. Teraz ta technologia jest bardzo popularna, jest w prawie każdym urządzeniu od laptopa po kolumny głośnikowe i słuchawki. Bluetooth ma bardzo dobrą prędkość (5mb/s) i zasięg do 100 metrów. W zupełności to wystarcza. No nie jest to samo co kabel no ale zapewne jest do dużo wygodniejsze. A najbardziej to dla słuchawek i głośników, rozkładając kino domowe w domu nie musimy po pokoju ciągnąć kabli do wzmacniacza. Wystarczy gniazdko z prądem.
Teraz technologia bezprzewodowa bez której nie moglibyśmy żyć, czyli wszechobecny wifi. Jest teraz w każdym miejscu, gdziekolwiek jestem na mieście widzę znaczek że jestem w jakieś sieci. Wifi jest bardzo popularne, każdy telefon je ma i nie tylko nawet telewizory, tunery satelitarne i inne różne rzeczy. No i znowu wszystko przez wygodę, teraz wszystko musi być podłączone do sieci. Nie wiem jakby to wyglądało gdyby musielibyśmy podłączać swojego smartfona do jakieś pochodnej rj45. Wifi ma w miarę duży zasięg i szybki przesył danych. Teoretyczny do 300mbit/s to bardzo dużo.
No i najnowsza technologia bezprzewodowa, zbliżeniowa. Stosowana wyłącznie w smartfonach. W sumie to ona bardziej wspomaga bluetooth w telefonach. Nie ma wielkiego zasięgu bo trzeba przyłożyć urządzenie. No ale dzięki temu błyskawicznie parujemy swoje sprzęty. Dzięki temu możemy też używać telefonu jako zbliżeniowej karty. No i błyskawicznie możemy przesyłać pliki między smartfonami z tą funkcją po przez zbliżenie ich do siebie (Prawie jak irda, ale znacznie szybsza i wygodniejsza). Moim zdaniem technologie bezprzewodowe mają duże szanse rozwoju ze względu na nasze lenistwo, no ale nie ma opcji żeby dorównały kablom. Bo przecież w kablach nie mamy takich zakłóceń jak w powietrzu, możemy je oekranować. A drugą rzeczą jest znacznie wyższe transfery przesyłu.
piątek, 7 listopada 2014
Samochody elektryczne, przyszłość czy nie.
Witam, oglądając dzisiaj Top Gear, widziałem test nowego mercedesa SLS AMG. Niby wszystko było dobrze, poza futurystycznym kolorem. Tylko gdy SLS zaczął przyśpieszać, myślałem że wysiadło mi nagłośnienie w TV, kompletna cisza brak dźwięku silnika. I tak zainteresował mnie temat elektrycznego samochodu. Bo jak się później okazało ten samochód jest szybszy od swojej spalinowej wersji.
No nie możemy się oszukiwać, złoża ropy nie są wieczne, potrzebna alternatywa, więc jest auta elektryczne. Choć z początku nie byłem wielkim zwolennikiem takich samochodów, to powoli zmieniam zdanie. Zawsze myślałem że silnik elektryczny jest słabszy i gorszy, ale otóż nie. Pomijając fakt ciszy, szczerze mówiąc to lubię przyjemny ryk turbodoładowanej V8. No ale dobrze, zgodnie z tradycją zacznę od plusów samochodu z takim silnikiem. Pierwszym z nich jest brak skrzyni biegów, dzięki temu samochód zyskuje parę kilogramów, kolejnym plusem jest na pewno stały moment obrotowy, dzięki temu samochód ma stałą moc i przyśpiesza niczym rakieta. Koleją zaletą jest natychmiastowa re akacja na pedał gazu bez najmniejszego opóźnienia, jesteśmy po prostu wciskani w fotel. Ważna zaletą jest też to że silniki elektryczne są umiejscowione na kołach, dzięki temu każde koło może kręcić się niezależnie, jest to ważne przede wszystkim przy pokonywaniu zakrętach przy wysokich prędkościach. Mechanizm różniczkowy niestety tak nie potrafi.
To teraz czas na minusy, moim zdaniem są dwa, ale jeden bardzo poważny. Pierwszy to cisza o której już wspominałem wcześniej. A ten drugi, to akumulatory. Niestety technologia przechowywania energii nie została jeszcze dopracowana, samochody te mają krótki zasięg i długo się ładują. A to niestety przekreśla je jak na razie z rynku. Bo jadąc z śląska nad morze musiałbym jechać prawie 2 dni, bo po przejechaniu ok 300 km, czekało by mnie ładowanie 8 godzinne.
Ja nie przekreślam tych aut, a szczerze to nawet czekam na ich dopracowanie. Słyszałem już o różnych testach samochodów elektrycznych opartych na technologi hydrolizy wodoru. Może za kilka lat będą już takie jeździć i jeśli będą w przystępnej cenie, chętnie bym taki zakupił.
No nie możemy się oszukiwać, złoża ropy nie są wieczne, potrzebna alternatywa, więc jest auta elektryczne. Choć z początku nie byłem wielkim zwolennikiem takich samochodów, to powoli zmieniam zdanie. Zawsze myślałem że silnik elektryczny jest słabszy i gorszy, ale otóż nie. Pomijając fakt ciszy, szczerze mówiąc to lubię przyjemny ryk turbodoładowanej V8. No ale dobrze, zgodnie z tradycją zacznę od plusów samochodu z takim silnikiem. Pierwszym z nich jest brak skrzyni biegów, dzięki temu samochód zyskuje parę kilogramów, kolejnym plusem jest na pewno stały moment obrotowy, dzięki temu samochód ma stałą moc i przyśpiesza niczym rakieta. Koleją zaletą jest natychmiastowa re akacja na pedał gazu bez najmniejszego opóźnienia, jesteśmy po prostu wciskani w fotel. Ważna zaletą jest też to że silniki elektryczne są umiejscowione na kołach, dzięki temu każde koło może kręcić się niezależnie, jest to ważne przede wszystkim przy pokonywaniu zakrętach przy wysokich prędkościach. Mechanizm różniczkowy niestety tak nie potrafi.
To teraz czas na minusy, moim zdaniem są dwa, ale jeden bardzo poważny. Pierwszy to cisza o której już wspominałem wcześniej. A ten drugi, to akumulatory. Niestety technologia przechowywania energii nie została jeszcze dopracowana, samochody te mają krótki zasięg i długo się ładują. A to niestety przekreśla je jak na razie z rynku. Bo jadąc z śląska nad morze musiałbym jechać prawie 2 dni, bo po przejechaniu ok 300 km, czekało by mnie ładowanie 8 godzinne.
Ja nie przekreślam tych aut, a szczerze to nawet czekam na ich dopracowanie. Słyszałem już o różnych testach samochodów elektrycznych opartych na technologi hydrolizy wodoru. Może za kilka lat będą już takie jeździć i jeśli będą w przystępnej cenie, chętnie bym taki zakupił.
środa, 5 listopada 2014
Czy jesteśmy uzależnieni od technologi?
Witam, dziś chcę poruszyć temat tego czy możemy żyć bez telefonów i innych gadżetów. Po tym jak dzisiaj wróciłem się znowu po telefon, bo niechcący go zostawiłem na szafce, pomyślałem że to jest dobry temat na bloga. Szczerze to ja się otwarcie przyznaje że jestem uzależniony, nie jestem wstanie wyjść z domu, w ogóle poruszać się bez telefonu w kieszeni. Odrazu mam dziwne uczucie i źle się czuje ponieważ nie czuje ciężaru w kieszeni.
Może to tylko moje odczucie, ale uważam że nie jesteśmy wstanie żyć nie tylko bez telefonów, ale również komputerów i różnych innych udogodnień. Dla naszych rodziców jest to dziwne no ale taka prawda, odrabiając zdanie domowe mało ludzi idzie do biblioteki. Większość siada przed komputerem i szuka odpowiedzi w googlach. A jak nie znajdzie to prosi innych internautów o pomoc. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Mamy technologie, pomaga nam w większości obowiązków, a nawet wyręcza. No, ale robimy się leniwi i aspołeczni. Waśnie aspołeczni, to jest problem naszych czasów zastępujemy drugiego człowieka maszyną. Spotykamy się dalej wspólnie no ale niestety nie wyłączamy nigdy swoich telefonów. Praktycznie cały czas jesteśmy dostępni na facebooku. Co z tego że mamy 3 tysiące znajomych na portalu, jak w weekend nie mamy nawet z kim wyjść i się spotkać. Są też ludzie nieśmiali którym to bardzo odpowiada, no ale przecież trzeba pokonywać swoje słabości i z nimi radzić, a nie uciekać w wirtualny świat. Który na pierwszy rzut oka wydaję się lepszy ale tak naprawdę nie jest.
Każde pokolenie ma swoje problemy. To co jest dziwne, to dla naszych dzieci będzie codziennością i normalną sprawą. Czy wszystko idzie ku dobremu? No moim zdaniem nie koniecznie, wina w tym jest naszej natury, a dokładniej lenistwa. Za niedługo, za przeproszenie w ogóle nie będziemy ruszać tyłka z domu. Od razu przypomina mi się film "Surogaci" no i poniekąd tak widzę przyszłość. Ludzie leżący w fotelach i sterujący wyidealizowanymi kopiami się do których nigdy nie będą wstanie się upodobnić.
Może to tylko moje odczucie, ale uważam że nie jesteśmy wstanie żyć nie tylko bez telefonów, ale również komputerów i różnych innych udogodnień. Dla naszych rodziców jest to dziwne no ale taka prawda, odrabiając zdanie domowe mało ludzi idzie do biblioteki. Większość siada przed komputerem i szuka odpowiedzi w googlach. A jak nie znajdzie to prosi innych internautów o pomoc. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Mamy technologie, pomaga nam w większości obowiązków, a nawet wyręcza. No, ale robimy się leniwi i aspołeczni. Waśnie aspołeczni, to jest problem naszych czasów zastępujemy drugiego człowieka maszyną. Spotykamy się dalej wspólnie no ale niestety nie wyłączamy nigdy swoich telefonów. Praktycznie cały czas jesteśmy dostępni na facebooku. Co z tego że mamy 3 tysiące znajomych na portalu, jak w weekend nie mamy nawet z kim wyjść i się spotkać. Są też ludzie nieśmiali którym to bardzo odpowiada, no ale przecież trzeba pokonywać swoje słabości i z nimi radzić, a nie uciekać w wirtualny świat. Który na pierwszy rzut oka wydaję się lepszy ale tak naprawdę nie jest.
Każde pokolenie ma swoje problemy. To co jest dziwne, to dla naszych dzieci będzie codziennością i normalną sprawą. Czy wszystko idzie ku dobremu? No moim zdaniem nie koniecznie, wina w tym jest naszej natury, a dokładniej lenistwa. Za niedługo, za przeproszenie w ogóle nie będziemy ruszać tyłka z domu. Od razu przypomina mi się film "Surogaci" no i poniekąd tak widzę przyszłość. Ludzie leżący w fotelach i sterujący wyidealizowanymi kopiami się do których nigdy nie będą wstanie się upodobnić.
poniedziałek, 3 listopada 2014
Liczby tylko na pudełku, rzeczywisty zasięg wifi.
Witam, w zeszłym miesiącu kupiłem sobie nowy router no i przyszła mi taka myśl, jak to naprawdę jest z tym zasięgiem i szybkością przesyłu danych. No i szczerze to nie jest tak kolorowo jak pisze na pudełku. Bo już za ścianą z cegieł jest dużo słabszy zasięg, choć niby cegły nie tłumią sygnału. No ale ważnym problem też jest częstotliwość działania routera, no bo to 2,4Ghz. Czyli bardzo zajęte pasmo, na nim działa wszystko od myszek bezprzewodowych do komputera po routery sąsiadów.
No ale tak bywa, zasięg routera nie jest mierzony w zwykłych gospodarstwach domowych, mieszkaniach, tylko na dużych halach gdzie nie ma przeszkód ani sprzętów, które by zakłócały sygnał. No, ale dlaczego? No bo oczywiście wielkie liczby duże lepiej wyglądają. Ludziom podobają się duże liczby (pomijając ceny w sklepach, wolimi kupić coś za 3,99 zł niż za 4 zł). Choć każda nowa generacja wifi wprowadza zmiany, to nigy nie są one takie jak podają producenci. (Podobnie jest z zużyciem paliwa w samochodach).
No choć w sumie wracając do zajętego pasma 2,4Ghz, są routery nadające w paśmie 5Ghz. No, ale to tak jakby wpaść z deszczu pod rynnę. Bo jak wiadomo z fizyki im wyższa częstotliwość tym mniejszy zasięg. Można zapytać dlaczego nie zmniejszymy częstotliwości? No a więc to już dla naszego zdrowia, życie w wszechobecnych falach nie jest za zdrowe, a im niższa częstotliwość i większa moc nadawcza to gorzej dla nas. Jak wspominałem wyżej ewolucja jest, ale nie ma rewolucji tak jak podają producenci.
No ale tak bywa, zasięg routera nie jest mierzony w zwykłych gospodarstwach domowych, mieszkaniach, tylko na dużych halach gdzie nie ma przeszkód ani sprzętów, które by zakłócały sygnał. No, ale dlaczego? No bo oczywiście wielkie liczby duże lepiej wyglądają. Ludziom podobają się duże liczby (pomijając ceny w sklepach, wolimi kupić coś za 3,99 zł niż za 4 zł). Choć każda nowa generacja wifi wprowadza zmiany, to nigy nie są one takie jak podają producenci. (Podobnie jest z zużyciem paliwa w samochodach).
No choć w sumie wracając do zajętego pasma 2,4Ghz, są routery nadające w paśmie 5Ghz. No, ale to tak jakby wpaść z deszczu pod rynnę. Bo jak wiadomo z fizyki im wyższa częstotliwość tym mniejszy zasięg. Można zapytać dlaczego nie zmniejszymy częstotliwości? No a więc to już dla naszego zdrowia, życie w wszechobecnych falach nie jest za zdrowe, a im niższa częstotliwość i większa moc nadawcza to gorzej dla nas. Jak wspominałem wyżej ewolucja jest, ale nie ma rewolucji tak jak podają producenci.
sobota, 1 listopada 2014
Niewypały technologiczne, nowe nie zawsze znaczy lepsze
Witam, dzisiaj wpadłem na pomysł serii postów o niewypałach jakie próbowano wprowadzić na rynek, lecz nie udało się i nie zostały ciepło przyjęte. Jedną z takich rzeczy jest na pewno "powietrzna" myszka logitech. Moim zdaniem jest to straszny niewypał, bo w jakiej sytuacji takie ustrojstwo się może przydać?
W sumie to w żadnej, z myszki korzystamy siedząc przed komputerem. Nie wyobrażam sobie że teraz siedzę, piszę i na raz chcę kliknąć opublikuj, no to biorę swoją myszkę i macham nią w powietrzu. Dużo wygodniej jest z opartym nadgarstkiem na biurku. Ale może jest to wersja dla ludzi którzy chcą sobie przypakować trochę mięśnie siedząc przy komputerze, już widzę te wyćwiczone bicepsy. Choć w sumie można powiedzieć że to dla innej grupy użytkowników, dobrze próbuje wyobrazić sobie człowieka prezentującego swoją prezentacje multimedialną i teraz porusza kursorem po ekranie. No w sumie można, ale po co wystarczą przyciski do przesuwania prezentacji, te funkcje posiadają już piloty sterujące prezentacjami, więc to nie jest raczej potrzebne.
Myszki te są na rynku bodajże do 4 lat i chyba nie się nie przyjęły, nie widzę wysypu takich urządzeń w domach, na wykładach. Nie wiem co myśleli ludzie w firmie Logitech, no ale każdy ma swoje lepsze i gorze dni. Ten w którym to wymyślili na pewno należał do tych gorszych.
W sumie to w żadnej, z myszki korzystamy siedząc przed komputerem. Nie wyobrażam sobie że teraz siedzę, piszę i na raz chcę kliknąć opublikuj, no to biorę swoją myszkę i macham nią w powietrzu. Dużo wygodniej jest z opartym nadgarstkiem na biurku. Ale może jest to wersja dla ludzi którzy chcą sobie przypakować trochę mięśnie siedząc przy komputerze, już widzę te wyćwiczone bicepsy. Choć w sumie można powiedzieć że to dla innej grupy użytkowników, dobrze próbuje wyobrazić sobie człowieka prezentującego swoją prezentacje multimedialną i teraz porusza kursorem po ekranie. No w sumie można, ale po co wystarczą przyciski do przesuwania prezentacji, te funkcje posiadają już piloty sterujące prezentacjami, więc to nie jest raczej potrzebne.
Myszki te są na rynku bodajże do 4 lat i chyba nie się nie przyjęły, nie widzę wysypu takich urządzeń w domach, na wykładach. Nie wiem co myśleli ludzie w firmie Logitech, no ale każdy ma swoje lepsze i gorze dni. Ten w którym to wymyślili na pewno należał do tych gorszych.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)