Witam, otóż dzisiaj oglądałem film Avatar i tak naszła mnie w związku z tym myśl o wyświetlaniu obrazu który, "wchodzi z telewizora,ekranu" czyli o telewizorach i monitach trójwymiarowych. No może ta idea jest słuszna, no bo co nam po telewizorach które są coraz cieńsze. Ludzie potrzebują czegoś więcej, nigdy nam nie wystarczało to co mamy, musimy iść do przodu. Gdy pierwszy raz pokazano film na ekranie ludzie przestraszyli się że naprawdę jedzie pociąg.
Największym problemem tej technologi jest konieczność noszenia okularów do oglądania filmu. Może dlatego ta technologia w naszych domach się nie przyjęła. O ile idziemy do kina na taki film to w założeniu będziemy siedzieć w jednym miejscu i obserwować ekran. A w domu? No to leżymy, chodzimy jesteśmy w ruchu. Często musimy coś zrobić, a to nas mama woła. Więc nie wyobrażam sobie że chodzę cały czas w okularach. Często też bywa tak że zerkamy po prostu na telewizor, to co wtedy jak nie mamy okularów, to widzimy podwojony obraz. A gdy zerkamy pod niekorzystnym kątem niestety, trójwymiarowy obraz będzie niewidoczny.
Kolejnym problem jest brak kanałów 3D. Nadawcy zrezygnowali praktycznie do zera z materiałów nadawanych w tym standardzie. Jedyna możliwa opcja na oglądanie materiału 3D, to oglądanie filmu na blu-ray. Moim zdaniem to technologia nie jest spisana na straty, no ale jest zbyt niedopracowana dla domu przeciętnego kowalskiego. Czas pokaże, myślę że za 10 lat będziemy mogli prawie dotknąć obrazu w naszym telewizorze bez konieczności używania okularów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz